Za nami pierwsza dyszka cyklu 100 dni dla zdrowia. Małe podsumowanie moich dokonań w tym temacie.

zdrowie1

.dzień pierwszy
Mocny temat na dzień dobry. W ramach „setki” wybrałam się na coroczną cytologię. Dla przypomnienia, to podstawowe badanie profilaktyczne w kierunku zdiagnozowania raka szyjki macicy. Dla mnie to znacznie ważniejsza część „zdrowego stylu życia” niż trening czy dieta. Bo gdy tam coś nie gra, to nie pomoże żaden trening i żadna dieta…

.dzień drugi
Zrealizowany tak długo przekładany poranny rozruch. Tyle razy sobie mówiłam, a może by tak w weekendy dzień rozpoczynać od długiego spaceru? Mówić mówiłam, gorzej było z realizacją. Najłatwiej jest planować i wyobrażać sobie czego to nie zrobimy, ale gdy przychodzi ten dzień, ten czas, to często coś przekładamy. Planujemy ponownie, że „od jutra” będzie jednak lepiej. Tym razem nie przełożyłam, poszliśmy. Przed kawą, przed śniadaniem. 50 minut marszu z wynikiem 5 tyś kroków to bardzo dobry początek dnia.

.dzień trzeci
Leniwa niedziela, czyli tzw. dzień bez budzika. Dodatkowo kolejny poranny, godzinny rozruch wykonany. Zadanie nazywa się „z łóżka prosto w las”. Poza tym to czas relaksu, czyli książka i film.

zdrowie3

.dzień czwarty
Wyjątkowo bez fajerwerków. Zwyczajny trening siłowo-interwałowy. Liczba kroków również się zgadza, powyżej 10 tyś.

.dzień piąty
Powrót do porannej półgodzinnej jogi. Chociaż nie lubię trenować z rana, to staram się do tego przekonać. Dodatkowo po południu trening siłowy. Liczba kroków – powyżej 10 tyś.

.dzień szósty
Trening interwałowy z moimi wspaniałymi dziewczynami, czyli moje zajęcia fitness. To jest ten rodzaj treningu, który dostarcza mi największą dawkę energii. Głośna muzyka i wspólny pot. Jeśli chodzisz na takie zajęcia lub je prowadzisz, to wiesz o czym mówię :) Liczba kroków – mój nowy rekord tej zimy, ponad 16 tyś!

.dzień siódmy
Dziś w ramach „maratonu zdrowia” w końcu udało mi się wypić 2l wody! To jedyna kwestia, która ostatnio sprawia mi takie trudności. Są dni, gdy poza herbatą i kawą nic więcej się nie pojawia. Zero wody. Sama nie wiem jak to możliwe, ale jednak ja też tak potrafię. Poza tym godzinna sesja jogi. Liczba kroków – powyżej 10 tyś.

.dzień ósmy
Kolejne 2l wody wypite, być może wracam na dobre tory. Godzinny spacer w deszczu, a do tego coś zupełnie dla siebie. Wieczorny relaks w damskim towarzystwie. Takie tam babskie pogadanki przy zielonej herbacie. Liczba kroków – powyżej 10 tyś.

.dzień dziewiąty
Plan na weekendy był taki, że zaraz po wstaniu idziemy prosto na godzinny spacer. Melduję wykonanie, nie wyłamałam się mimo słabej pogody. 

.dzień dziesiąty
Dalej weekend, więc kolejne poranne 5 km marszu (w deszczu) zaliczone. Do tego relaks – książka + film.

zdrowie2

Pierwsza dyszka za nami. Jak widać tym razem duży nacisk na aktywność pozatreningową czyli kroki, spacery, kroki. Dlaczego tak? Dlatego, że jeszcze 2 lata temu miałam z tym ogromny problem. Wszędzie, dosłownie wszędzie poruszałam się samochodem. Nawet jeśli trenowałam 6 razy w tygodniu, to na trening i tak jechałam autem, dodajemy do tego pracę siedzącą i w efekcie otrzymujemy marne 3-4 tyś kroków dziennie.  Do tego jak widać staram się pokonać moje problemy z piciem „wody”, która w ostatnim czasie idzie mi po prostu opornie. W kwestii treningów, na luzie – 2 x trening siłowy, 1 x interwał, 2 x joga. W zupełności mi to wystarcza.

Co przyniesie kolejna dyszka, zobaczymy :) 

 

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Wyzwań nie lubię, więc nie będzie to kolejny internetowy czelendż typu "30 dni bez słodyczy". Te wyzwania nigdy na mnie nie działały, a jeśli nawet w jakimś brałam udział, to nie wiem czy dotrwałam do końca.

DJI 0220
Zdrowy Styl Życia. Może i dobrze brzmi, ale w wielu przypadkach oznacza jedynie trening i trening oraz dietę i dietę. Im więcej, im częściej, im mocniej, tym lepiej... W tej formie zdrowego stylu również nie lubię.  Lubię natomiast słowo "zdrowie'. 

"Szlachetne zdrowie, 
Nikt się nie dowie, 
Jako smakujesz, 
Aż się zepsujesz". 

Było, było coś takiego. Ktoś pamięta? Jak widać Kochanowski także wiedział, że nie ma nic lepszego, droższego i ważniejszego niż zdrowie. 

Były lata, były miesiące, kiedy o zdrowie zupełnie nie dbałam. Wiele się nie ruszałam, a do tego jadłam co pod ręką. Były również i takie, gdy "zdrowie" oznaczało jak najwięcej treningów w tygodniu, jak najbardziej restrykcyjną/ czystą dietę. 

Obecnie jestem starsza, mądrzejsza o powyższe doświadczenia i zaczynam rozumieć co miał na myśli Kochnowski pisząc tę fraszkę. Zdrowie (dla mnie) to znacznie więcej niż kolejny trening czy kolejny dzień trwania na restrykcyjnej diecie. To całokształt tego co robimy w ciągu dnia. To aktywność, to nasze żywienie, sen, odpoczynek, relaks, kondycja psychiczna, nasze relacje z rodziną, otoczeniem czy zwyczajny, okresowy przegląd swojego organizmu. Gdy myślę, "zdrowy styl życia" to w głowie mam dokładnie taką układankę. 

W ten sposób zaczynam swoje "100 dni dla zdrowia". Codziennie, przez kolejne 100 dni będę pokazywała czym jest dla mnie "zdrowy styl życia". Po tych 100 dniach powstanie moja definicja tego popularnego hasła. Jeśli masz tylko ochotę dołącz, może wspólnie zbudujemy nowy zdrowy styl życia, który wniesie trochę normalności do tego zakręconego świata fit. 

Jeśli w tym czasie z jakiś powodów opuszczę danego dnia "tę podróż" ktoś z Was poprzez losowanie na Instagramie otrzyma dostęp do wybranego seminarium na naszej platformie UCZYMY FIT. Dokumentację z tych dni można będzie zobaczyć w postach i relacjach na Instagramie. Tutaj zrobię co jakiś czas podsumowania. 

.dzień pierwszy 
Dziś w ramach "setki" wybrałam się na coroczne badanie cytologiczne. To podstawowe badanie profilaktyczne w kierunku zdiagnozowania raka szyjki macicy. Dla mnie to znacznie ważniejsza część "zdrowego stylu życia" niż trening czy dieta. Bo gdy tam coś nie gra, to nie pomoże żaden trening i żadna dieta. Cytologię wykonuję raz w roku i Ciebie również do tego zachęcam. 

A teraz zapraszam do dołączenia, widzimy się na Instagramie :) 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Z początkiem lutego rusza nasza czwarta edycja autorskich szkoleń dotyczących zdrowego stylu życia, które prowadzi oczywiście Jacek KLIK. W tej tematyce organizujemy dwa szkolenia. Pierwsze z nich to "Bezpieczna Redukcja u Kobiet", a drugie "Kompendium Zdrowego Stylu Życia". 

szkolenie
Kompendium Zdrowego Stylu Życia jest dla wszystkich, którzy pogubili się w fitnessowym świecie, natłoku sprzecznych teorii oraz tych, którzy po prostu chcą swoją wiedzę usystematyzować. Na szkoleniu poruszone zostaną krążące w sieci nieporozumienia związane z detoksem, zakwaszeniem, nabiałem, dietą rozdzielną, dietą zgodną z grupą krwi, liczeniem kalorii, glutenem, olejem kokosowym i wiele, wiele innych. Wszystkie poruszane zagadanienia są poparte badaniami naukowymi, zatem możecie spodziewać się rzetelnej wiedzy, która pomoże Wam oddzielić prawdę od fikcji. 

Po pełną agendę a także możliwość zapisów zapraszam na stronę KOMPENDIUM

.lista miast
- 17.02. 2019 - Wrocław
- 02.03.2019 - Kraków
- 03.03.2019 - Warszawa 

Bezpieczna Redukcja u Kobiet to kompletny przewodnik odchudzania dla wszystkich kobiet, które szukają sposobu na skuteczną i trwałą redukcję tkanki tłuszczowej. Na szkoleniu poruszone zostaną m. in. kwestie opornych miejsc, cellulitu, rozstępów, spowolnionego metabolizmu, kontroli apetutu i wiele, wiele innych. Tutaj również wszystkie omawiane zagadnienia są poparte badaniami naukowymi. 

Po pełną agendę a także możliwość zapisów zapraszam na stronę REDUKCJA

.lista miast
- 16.02.2019 - Katowice
- 02.02.2019 - Kraków
- 03.02.2019 - Warszawa 

szkolenie1
Do zobaczenia na najbliższych szkoleniach :) 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Kaloria, wróg numer jeden czy może dobry przyjaciel?

kaloria

Skoro mowa o kaloriach, to w tym miejscu wypada podać skróconą definicję, która i tak nie jest nikomu do szczęścia potrzebna :)

kaloria1

Najprościej będzie jeśli zapamiętamy, że kaloria to po prostu ilość energii (energia), którą każdy z nas potrzebuje by organizm mógł dobrze funkcjonować każdego dnia. Jak już pisałam wcześniej KLIK każdy produkt, który jemy dostarcza nam określonej liczby kalorii.

*małe wyjaśnienie – na opakowaniach produktów znajdziecie skrót kcal co tak naprawdę oznacza kilokaloria. W języku codziennym często przyjęło się mówić po prostu kaloria. Zatem jeśli gdzieś usłyszycie słowo kilokaloria (np. na szkoleniach), a wy macie w głowie słowa kaloria to myślicie o tym samym. Słowo kilokaloria jest po prostu słownictwem fachowym.

Wracając do tematu, skoro wiemy czym jest kaloria to postaram się szybko wypunktować plusy i minusy procesu liczenia kalorii.

kaloria2

Teraz kilka słów na moim przykładzie. Obecnie kalorii nie liczę, ale to dlatego, że sylwetka nie jest już u mnie priorytetem. Nie chcę ani chudnąć, ani tyć. Wiadomo, że każdy lubi wyglądać lepiej niż gorzej, ale mi w zupełności wystarcza to jak obecnie wyglądam. Zawsze można wyglądać lepiej, zawsze można coś rozbudować jak i zawsze można coś zrzucić. To taki proces bez końca.

Dawno temu, gdy zaczynałam swoją drogę z kształtowaniem sylwetki po prostu zaczęłam liczyć kalorie. Bez względu na to czy chcesz schudnąć, czy chcesz przytyć liczba kalorii ma znaczenie. I to największe. Jest to jedna z najskuteczniejszych metod kontroli masy ciała. Zarówno mi, jak i tysiącom innym osób pozwoliła uzyskać porządane rezultaty. Nie znam obecnie lepszego i szybszego narzędzia do kształtowania sylwetki.

Cofając się w czasie, nie pamiętam niestety by mi to sprawiało trudności. Po prostu przyjęłam do wiadomości, że jest to dobra metoda i z niej skorzystałam. Liczenie kalorii polega na tym, że notujemy wszystko to co zjemy. Wszystko. Tak, ten cukierek w biegu też się liczy. I to jest kolejny wielki plus liczenia kalorii.

Kojarzycie sytuację „przecież ja nic nie jem a nie chudnę”… skoro tak myślisz, to jest to właśnie metoda dla Ciebie. I w ten sposób na naszej liście znajduje się ciasteczko w biegu, tam jakiś cukierek, tam krówka, a tam jeszcze batonik. Kiedy to wszystko notujemy nagle widzimy, że jednak „jemy” znacznie więcej niż nam się wydaje.  Bardzo szybko zaczynamy widzieć, że poza zwykłymi posiłkami po prostu stale podjadamy.

kaloria6

To wszystko o czym wyżej pisałam pozwala nam dodatkowo spojrzeć na produkty spożywcze zupełnie z innej strony. Nagle widzimy, że jeden batonik dostarcza nam tyle samo kalorii co np. paczka ryżu. To teraz zjedz taką paczkę ryżu zamiast batonika. No nie da się, za dużo jedzenia. Ale batonik, "a owszem dziękuję, jaki smaczny". Tylko jeden batonik Cię nie nakarmi, za chwilę będziesz sięgać po kolejny lub po coś innego bo będziesz po prostu głodna. A liczba kalorii stale rośnie….

Proces liczenia kalorii nigdy nie był łatwiejszy niż obecnie. Mamy do tego np. aplikacje w telefonach. Aplikacje takie już na starcie mają całkiem obszerną bazę produktów. Dzięki temu wystarczy odszukać produkt w bazie, podać jego zjedzoną ilość, a aplikacja naliczy nam ilość dostarczonych kalorii, makroskładników a nawet witamin i składników mineralnych. Początkowo w ustawieniach aplikacji podajemy ilość kalorii, którą możemy dziennie spożyć, a następnie z każdym zjadanym produktem widzimy ile nam jeszcze tych kalorii do końca dnia zostało.

I to jest proces, który dla wielu osób jest męczący i czasochłonny, a na samą myśl wpisywania produktów do aplikacji dostają zawrotów głowy. Nie mam tutaj złotej rady. Po prostu spróbuj. Wymaga to odrobiny wysiłku, ale gwarantuję, że przynosi rezultaty. Jeśli Ci się natomiast nie chce, to potem nie narzekaj, że już zrobiłaś wszystko a nadal nie chudniesz. Bądźmy ze sobą szczerzy. 

A jeśli nadal nie chcesz liczyć kalorii, to musisz wiedzieć, że oczekiwane rezultaty mogą nigdy nie przyjść, mogą być stale niewystarczające lub mocno odwlec się w czasie. Nie wiesz ile jesz, do tego udajesz, że nie podjadasz i stale tkwisz w tym samym punkcie. Nie staram się nawet Cię przekonać ani namówić na liczenie kalorii. Chęć zmiany musi być Twoja i prawdziwa.

Żeby nie było tak pięknie to należy wiedzieć, że liczenie kalorii ma również swoje minusy. Wiele osób narzeka, że licząc kalorie czuje się „niewolnikiem diety”. W kółko muszą się zastanawiać ile coś ma kalorii, a czy coś mogą zjeść a czy nie mogą, a jak już zjedzą i kalkulator kalorii zapali się na czerwono to czują się z tym źle. Obsesyjne myślenie o wszystkim co możemy zjeść a czego nie, liczne ograniczenia w doborze produktów mogą doprowadzić do powstania złych relacji z jedzeniem. Pamiętajmy, że w każdej diecie jest miejsce na produkty lepszej i mniej lepszej jakości, tzn. że poza sałatą możesz jeść czekoladę :) W przypadku czekolady to ilość będzie miała znaczenie. Jeśli chodzi o niewolnictwo diety to nie mam żadnej złotej rady, bo każdy z nas jest inny. Każdy z nas reaguje na pewne rzeczy inaczej. Aby to wiedzieć musisz jednak spróbować. 

kaloria4

.dlaczego nie liczę kalorii?
Poza wspomnianą we wstępie kwestią sylwetki, jestem na takim etapie, że liczę wszystko na oko. Lata praktyki w kwestii liczenia pozwalają mi teraz rozsądnie dobierać i zjadane produkty i ich ilość. Po pewnym czasie macie taki licznik w głowie i doskonale wiecie, że jeden banan to tyle i tyle kalorii i jeśli zjecie jeszcze jeden to wiecie również, że dostarczyliście kolejną porcję kalorii i nie staracie się udawać, że nie zjedliście wcale drugiego banana. Potraficie się w tym wszystkim poruszać bez wagi i bez notowania produktów w aplikacji.

Jedyny minus, który zauważam w jedzeniu na oko – zawsze jemy troszkę za dużo. Doskonale wiemy, że na porcję mamy np. pół paczki ryżu, ale nakładając ten ryż na talerz dorzucamy sobie jeszcze łyżkę czy dwie. W końcu nie ważę tego czyli nie widzę :) A skoro nie widzę, to tak jakby nie było?

Etap jedzenia na oko wymaga również stałej samokontroli, zatem w wielu przypadkach się kompletnie nie sprawdzi. Prawda jest taka, że lubimy jeść! 

kaloria3

A jak jest u Was z liczeniem kalorii? Praktykujecie czy może wszystko na oko i całkiem dobrze Wam to wychodzi? 

Napisz komentarz (4 Komentarze)

Przez ostatnie 2 lata moja "dieta" przeszła duże zmiany. A gdyby spojrzeć na ostatnie 5 lat, to można śmiało powiedzieć, że przeszła poważną metamorfozę :) W skrócie, od czipsów, przez brokuła do normalności. 

vlog
Moją żywieniową historię może opiszę innym razem. Dziś postaram się odpowiedzieć na 5 najczęściej zadawanych mi pytań odnośnie "diety", a na koniec zostawię naszego ostatniego vloga z przykładowym dniem jedzenia. 

.czy cały czas jesteś na diecie? 
Od jakiś 2 lat nie jestem na żadnej diecie. Jem wszystko, w rozsądnych ilościach dopasowanych do moich potrzeb. Dwa lata temu i więcej byłam na diecie, która wykluczała lub ograniczała całkiem sporo produktów spożywczych, np. twarogi, jogurty, pieczywo, a nawet i niektóre owoce. Wykluczała z różnych powodów. Modą bym tego nie nazwała, chociaż jak spojrzę na etap np. śniadań białkowo-tłuszczowych, to niestety słowo moda pasuje tutaj idelanie :). Wykluczała przede wszystkim z powodu mojego zaślepienia dziwnymi metodami żywieniowymi. 

.czy liczysz obecnie kalorie? 
Nie liczę kalorii od dłuższego czasu. Wcześniej przez długi czas je liczyłam i dzięki temu "mniej więcej" wiem ile obecnie jem. 

.ile posiłków dziennie?
4 posiłki dziennie, ale tylko dlatego, że taka ilość mi po prostu odpowiada. Jeśli wolisz jeść 3 czy 5 posiłków dziennie, to również jest to dobry wybór. 

.czy jesz słodycze?
Jem od czasu do czasu. Są to momenty zwałaszcza przed menstruacją, kiedy organizm po prostu musi. Nie walczę z tym :) Na codzień nie jem słodyczy, ponieważ nie czuję takiej potrzeby. Nie wymaga to ode mnie na tym etapie codziennej walki ze sobą "zjeść czy nie zjeść". Natomiast sprawdza się zasada "im więcej ich jem, tym więcej ich potrzebuję" :) 

.jak przestać jeść słodycze? 
Zabrzmi to fatalnie, ale musisz po prostu przestać je jeść. Co za koszmarna rada, wiem. Pytanie jest inne. Dlaczego je jesz? W wielu przypadkach to kwestia emocjononalna. Tzn. jemy ze smutku, jemy ze szczęścia, jemy z nudów, jemy ze stresu. Pomyśl nad tym. Czy tej mocnej potrzebie jedzenia słodyczy nie towarzyszą przypadkiem emocje lub jakieś konkretne sytuacje? Temat jedzenia pod wpływem emocji nie dotyczy oczywiście tylko słodyczy. 

A teraz zapraszam na naszego ostatniego Vloga z przykładowym dniem jedzenia :)



Jeśli macie jakieś pytania odnośnie "diety" oczywiście zostawcie je w komentarzu :).

Napisz komentarz (8 Komentarzy)

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Our website is protected by DMC Firewall!

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności