Ktoś tu lubi czekoladę ... #omom !

Nie pamiętam kiedy jadłam jakieś batoniki typu Kinder Bueno, Liony, Milka czy co tam się teraz je. Nie wiem.
Nie jadam również ciastek ze sklepów. Owszem pięknie wyglądają na opakowaniu ale na tym się kończy ich historia.

Wszystkie te rzeczy są po prostu mega, mega słodkie ! Mdli mnie od takich słodyczy. Ale przecież też jestem #człowiek i miewam swoje zachcianki

W roli zachcianek zawsze własnej roboty mufiny KLIK lub ciasteczka owsiane. Jest coś jeszcze ... #questbar !

"Quest Bar to doskonały batonik dla każdego, kto chce spożywać najwyższej jakości białko, bez konserwantów i wypełniaczy. Są bardzo smaczne i pożywne. Dodatkowo wzbogacone o błonnik, który pomaga nam trawić cukier i na długo zapewnia uczucie sytości. Batony są w zupełności pozbawione żelatyny i białka sojowego. Quest Bar nie zawiera maltitolu, który zastępuje cukry w innych batonach. Batony zawierają izolat białka serwatki, która jest najwyższej wartość biologicznej BV=159 dostarczając naszemu organizmowi prawie natychmiastowego zastrzyku aminokwasów. Dodatkowo jeszcze zawarto w nim izolat białek mleka bez zbędnej laktozy, cholesterolu i nasyconych kwasów tłuszczowych." (sfd.pl)

Tak - jadam tylko takie batoniki - niebo w gębie:)

10708054 921357957877810 2080932466 n

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W związku z tym, że jest to nasze miejsce i nie życzymy sobie tutaj, żadnych szczególnych trolli uprzejmie informujemy, że:

- wszystkie negatywne, obraźliwe i nic nie wnoszące komenatrze będą kasowane - jeśli masz problem to tylko ze sobą, zatem szukaj wyładowania gdzie indziej :) Nie zaśmiecaj nam strony po prostu ...

- masz dodatkowe pytania możesz kontaktować się mailowo :)

W ostatnim czasie Facebook ogranicza zasięg postów, przez co większość informacji trafia na Instagram lub tutaj.

Pozdrawiamy wszystkie Trolle :)

troll

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W związku z pojawiającymi się pytaniami odnośnie modeli butów, spodenek, koszulek  czy też topów, które nosimy postanowiłyśmy dodawać posty „ciuchowe”. Może komuś się przydadzą w poszukiwaniu własnej garderoby. Od razu uprzedzę, że opinie będą szczere w żaden sposób nie sponsorowane. Ot nasze własne odczucia ...

Na początek krótko bo temat ten jest jak rzeka. Pytań o buty treningowe w ostatnim czasie najwięcej. Zatem kolejno będziemy dodawać nasze opinie odnośnie różnych produktów. Jeśli Cię coś zainteresuje przeczytasz, jeśli nie pominiesz – bo nie każdego fit-garderoba interesuje.

Akurat dziś się trafiła garderoba firmy Reebok, która w ostatnim czasie wywiera na mnie pozytywne wrażenie. Reebok w tym sezonie totalnie mnie zaskoczył :) Pozytywnie ! Co cieszy oko ? Kolory – rzecz jasna!

post9

Taki prosty zestaw - koszulka Reebok Print Tee, leginsy Reebok Dance Capri i buty Reebok ZQuick TR. Leginsy kupiłam już po przecenie - okazały się strzałem w 10-kę. Długość 3/4, płaskie szwy, nic nigdzie nie obciera podczas ćwiczeń. Jak dla mnie materiał jest genialny. Tych leginsów na sobie nie czuję :) Posiadają również system PlayDry, który odprowadza wilgoć od skóry na zewnątrz materiału oraz przyspiesza odparowywanie potu. Prane wielokrotnie, nie tracą kolorów. Koszulka na ramieniu posiada wycięcia, które pozwalają na dobre odprowadzanie potu. Kolor również się trzyma i to solidnie :)

post9a

Buty były dla mnie zupełną nowością. Przyzwyczajona jestem do innego materiału cholewki toteż troszkę sceptycznie pochodziłam do tego modelu. Co się okazało zupełnie niepotrzebne :) Pierwszy przemarsz w domu, w jedną stronę, w drugą .. wrażenie – znacznie więcej miejsca w śródstopiu od moich pozostałych butów. Zabieram je na salę. Tam Total Fitness na najwyższych obrotach. Burpee, skoki, sprinty, wykroki. Czuję się stabilnie ! Podoba mi się to. Bardzo dobra przyczepność do podłoża, w końcu podeszwa inspirowana budową opon rajdowych. I to był moment, w którym buty te „wyprowadziły” wszystkie pozostałe do szafy :) Są miękkie, elastyczne – dopasowują się do ruchu stopy – co jest ważne, kiedy musimy „zadzierać” palce u stóp. Na sali treningowej, przy wejściach na skrzynię czy ławeczkę – nie ma żadnego poślizgu – czuję się przez to bezpiecznie. Ćwiczę w nich od maja - sprawdzają się znakomicie. Nie testowałam ich jedynie podczas biegania dłuższego po lasach itd. Także tutaj nic Wam nie powiem.

post9b

Jeszcze dorzucam parę fotek dla zobrazowania ubrań :)

post9c

post9d

post9e

post9f

post9g

Zdjęcia - Ledzinski

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Spinamy pośladki i działamy, nie odpuszczaamy - pełna zgoda, ale nie za wszelką cenę, nie na siłę, nie pod przymusem. Wyluzuj... Zrób sobie kawę usiądź i porozmawiajmy, ja zapraszam ;) 

wyluzuj

Kilka słów o kawie... Uwielbiam! Wiem, wiem kawa zakwasza organizm, mleko to laktoza, cukry, wzdęcia, hamuje neurogenezę w hipokampie, może zwiększać prawdopodobieństwa ataku serca u osób o wolniejszym metabolizmie (spokojnie tylko u osób posiadających gen spowalniający detoksykację kofeiny w wątrobie) itp., itd.

Robiąc 'formę' dostałam zakaz! Kawa NIE, odstawiamy, zapominamy! Może jedna w tygodniu i to małe espresso (na Boga, nie eKspresso!!!)
Ok, spróbuję. Walczę przecież o 'six pak'.
Dzień pierwszy, spoko, tylko 200 razy myślałam o tym, że nie mogę powtórzyć codziennego espresso. W sumie nie miałam jak, bo w domu ani grama kawy (co to za dom bez kawy?).
Dzień drugi, chyba zgrzeszyłam, bo poszłam do kawiarni i powąchałam unoszącą się kawową woń, plus 300 kawowych myśli. Eh...
Czwarty i piąty dzień - chyba to samo tylko myśli więcej.
Dzień szósty, kolega zaprasza na kawę. Hmmm, przecież mogę zamówić wodę. Ale jak? Nie da się. Wypiłam! Złamałam się! Aaaaaaaaaaaaaaa
Porażka? Czy mam się teraz biczować? Czy mam się ukarać? Jestem do dupy? Poległam? Pomyślimy...
NIE! Nie wypiłm bezsensownej kawy, ja ją przeżyłam. Rozmowa, spotkanie z dawno niewidzianym znajomym. Mogłam wypić wodę z cytrynką, ale nie! Chciałam więc wypiłam!
Co dalej?
Pojechałam na wakacje.
Gdzie?
Do Włoch!
I co?
Pewnie, że była kawa.
Nie hektolitry, ale pozwalałam sobie na przeżycie pysznego włoskiego espresso. Ba! Był nawet włoski napój kawowy powstający w wyniku zalania espresso gorącym, lekko spienionym mlekiem - caffe latte!!!
Potem zahaczyłam o Londyn i byłam na najlepszej kawie w mieście - Electric coffee z najlepszą przyjaciółką na świecie. Tyle ile się działo nad filiżanką pysznej i oryginalnej w smaku kawy, nie działo się wtedy nigdzie!
Wróciłam.
I co?
I zaraz idę kupić młynek i makinetkę, oryginalnie mokę, często nazywaną również kupresem, kafetierką, kawiarką. Na ekspres, taki mój wymarzony mnie jeszcze nie stać =P

Siedzę jeszcze nad kubkiem kawy, jutro będę siedzieć nad filiżanką, szklanką.

wyluzuj2

Na bank w tygodniu będę szła z papierowym kubkiem oznakowanym moim imieniem (własny kubek, kawa robiona specjalnie dla mnie).
Wiem, sieciowa kawa. Ale ja uwielbiam te filmowe sceny - tłum ludzi idących ulicami z kubkami pełnymi gorącej kawy. Mnie to kręci i się tego nie wstydzę. Będę aktorem, statystą i kupię ten kubek, podam swoje imię i też będę się spieszyć popijają kawkę na czerwonym świetle. Co więcej, zostawię samochod w garażu żeby to przeżyć ;)

wyluzuj3

I wiesz co? Lepiej mi! Nie przesadzam ani w jedną ani w drugą stronę. Nie wypijam 10 i nie mam zamiaru pić 10 kaw dziennie, ale przeżyć Espresso we Włoszech, Americno nad Lago di Garda, a czasami caffe latte w warszawskiej kawiarni na miejscu lub na wynos (może na mleku sojowym, może na takim z obniżoną zawartością laktozy, a może na pełnym 3,2%) - tego sobie nie odmówię. Nie ma zakazu, nie ma całkowitego poluzowania. Jest balans. I Kate syta i forma cała - idealnie!
Dlatego pozwól sobie czasami na wyluzowanie. Jedna kawa jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiła, a marnować cały dzień na myślenie o tym, że ten kubek, ta filiżanka to zbrodnia? Pffff.
I taki balans trzeba znaleźć we wszystkim!


Tyle ode mnie. Następnym razem Ty zapraszasz na kawę. Ja już przyjmuje zaproszenie! Co wybierasz?

wyluzuj4

 

Napisz komentarz (1 Komentarz)

7.06.2014 - Gosia już w drodze, Kate przeciera oczy i wyskakuje z łóżka - dziś bijemy rekord!
Przesłanie eventu było jedno - bijemy rekord Guinessa w Największym Otwartym Treningu i Szpilki były oczywiście częścią. Tak! Pobiłyśmy rekord razem z 2367 innymi uczestniczkami! Kate ze sceny, Gosia z murawy, ale WE DID IT!

10

Zapowiadał się piękny dzień, słońce, ciepło, Stadion Legii, pełno ludzi, harcore'owe treningi, emocje - miało być pięknie i tak tez było.

Po dotarciu na miejsce miałam wrażenie, że to cisza przed burzą. Rejestracja miała się zacząć o 11, tak jak i mój makeup, więc jak to ja byłam za wcześnie. Chciałam zobaczyć ten event zanim zobaczy go ktokolwiek z zewnątrz. Lubię obserwować takie wydarzenia 'od kuchni', a że miałam mozliwość wszędzie mnie było pełno, zanim jeszcze bramy otworzyły się na dobre.
Wchodzę do szatni - Hello! Ja na makeup!
'Cześć! Poczekaj chwilę tylko skończę z Patricją' - powiedziała przesympatyczna wizażystka, która właśnie kończyłą nakładać cienie Patrycji Kazadi ;) Obie pełne energii, szalone, wesołe, więc czas makeup'owania minął szybko.

10-1

Szybko, ale to dobrze, bo ja nie wysiedzę długo w jednym miejscu. Poza tym miałam jeszcze powtórzyć sekwencję ćwiczeń na trening Ewki, bo z emocji chyba zapomniałam wszystko =P Ewa wpadła do nas jak właśnie kończyłam burpees. Pyta czy wszystko w porządku =P hahaha, pewnie że w porządku.
Poleciałam szybko zorientować się co i jak. Czy wszyscy już przyszli jak mnie malowali? Nie wszyscy, ale większość ;) Dotarła Ewa, Lefteris, Tomek już od rana łaził po kątach, dotarły też 3 cienie - tajemnicza nazwa dziewczyn, które razem z Ewą ćwiczyły na scenie. Kiedyś może wyjdę z cienia, ale na razie działam z 'ukrycia' ;)

10-2

10-3

Zakręciłam się po całym stadionie, zapełniał się coraz szybciej. Wyszłam na murawę szukać mojego gościa number one! Niestety w tym roku nas rozdzielili, ale ćwiczyłyśmy i to najważniejsze. Biegam, rozglądam się na prawo i lewo - jest! SZPILA!!! Tak dawno się nie widziałyśmy!!!
Niestety, moje obowiązki 'Cienia' nie pozwoliły na dłuższą rozmowę, ale cieszyłam się, że Szpilki biły rekord Dwie!
Rok temu razem rozgrzewałyśmy tłum!

10-4

Tym razem Gosia dzielnie walczyła na murawie. Oczywiście nie sama, miała swoje wsparcie. Pozdrawiamy Emilkę!!!

10-6

10-5

Stadion zapełniał się z minuty na minutę. Do głównego treningu zostało jeszcze trochę czasu, ale na scenie już tańczyły energetyczne Ladylicious! Po nich grupa VOLT, zaczęła się część DANCE!
Dziewczyny w pełnym słońcu tańczyły aż scena podskakiwała, a cały stadion razem z nimi.
Gosia - jak się bawiłaś?
Ja niestety nie mogłam brykać na murawie, ale słysząc muzykę nie stałam w miejscu, zaplecze też podskakiwało ;)
Zumba, TBC, Street Dance, a to dopiero rozgrzewka ;)

10-7

10-8

Nagle słyszę - Kaśka, zaczyna się! Gdzie Ty latasz znowu?!

No to do dzieła. Patrycja woła Ewkę i biegniemy za nią. Wskakuję energicznie po schodkach na scenę myśląc, tylko się nie potknąć, tylko się nie potknąć. Jeden schodek, drugi, trzeci - już po krzyku =P Teraz znaleźć moją bazę, moje skrzydło i zaczynamy!
Jak zaczęłam tak zatrzymałam się dopiero na 3 treningu z Tomkiem!

10-11

10-12

10-13

Z Ewą była moc, energia, killer, turbo, jakby tego nie nazwał - mission succesfully complieted - padł rekord. Podczas Największego Otwartego Treningu ćwiczyło 2369 osób, a Szpilki wśród nich! Po Ewie na scenę wszedł Lefteris, który dał popalić naszym nogom i pośladkom. I znów szał na moim skrzydle. Butle w dłoń i ćwiczymy. Emilia dała radę! Baaaa, wiadomo ;)

10-14

Tomasz dobił nas na deser!
Jego słynne już Tornda i Huragany podbiły serca i mięśnie niejednego i niejednej, więc z pewnością można nazwać jego trening wisienką na torcie tego fit szaleństwa!

10-15

10-16

Na treningach mam tak, że na początku jest chwilę zwątpienia. Myślę wtedy, czy ja dam radę? Mięśnie palą, tchu brak, ale...nie poddaję się i szybko wrażenie niemocy przechodzi, potem jestem nie do zdarcia!!! Dziś dodatkową motywacją był tłum, który klaskał razem ze mną, wyciskał siódme poty, nie poddawał się ani na chwilę i dawał z siebie wszystko! Co za uczucie - MEGA!

Dziewczyny z mojego skrzydła były najlepsze! Klaskały, krzyczały, nie odpuszczały, istny ogień! Dosłownie i w przenośni, bo upał był nieziemski. Ale czułam się niesamowicie, móc prowadzić taki tłum!

10-17

10-18

10-19

Rekord padł, trening zaliczony, nawet nie jeden, czas się wyciszyć na jodze.
Gosia - dałaś radę? Ja powinnam, ale nie mogłam się wyciszyć jak wokół tyle się działo i dzieje.
Mega udany dzień!  
Event zorganizowany na 5! adidas, Ewa, Lefteris, Tomek, Cienie, zaplecze - za wszystko wielkie wielkie DZIĘ - KU - JĘ!!!
Komu?

10-20

Emocje powoli opadały? NIE! Trzymały nas do końca dnia i pół nocy.
Szpilka Gosia poszła w Greckie klimaty:

10-21

Szpilka Kate weselnie, chociaż Paros uwielbia!!!

10-22
Wstałyśmy zmotywowane, poszłyśmy spać usatysfakcjonowane!


SnS - all in for #mygirls!

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Our website is protected by DMC Firewall!

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności