Doba ma 24 godziny, 1440 minut i 86400 sekund. Kiedy patrzysz na te liczby to wydaje Ci się, że to bardzo dużo czasu. Kiedy patrzysz na listę swoich zadań i obowiązków każdego dnia, to nagle doba jest zawsze i na wszystko za krótka.

1aa

Codziennie to samo – ledwo wstajemy z łóżka, bo przecież noc za krótka. Śniadanie - jeśli się uda to w pośpiechu, bo na 8 praca, a przecież trzeba jeszcze włos zaczesać i rzęsy pomalować. W pracy stos papierów na biurku stale rośnie. Myśli rozbiegane, bo trochę pracujesz a trochę planujesz co zrobisz po pracy. Papierów przybywa a Ty zaczynasz się krzywić. Po pracy pędem – wir zakupów, szybkie gotowanie, bo trzeba podać obiad w domu, a dalej sprzątanie po obiedzie. Teraz nie da rady, bo zaraz trening (lub serial), a jeszcze z psem trzeba wyjść… I w tym wszystkim niezawodny facebook! Bez niego dzień stracony, musisz koniecznie zajrzeć, nawet na chwilę w biegu. A wieczorem? Ależ jestem umęczona. A do tego wszystkiego w zlewie góra naczyń, a pranie samo wychodzi z łazienki :-/

Siadasz umęczona i myślisz, jak to możliwe, że Katarzyna z klatki obok zawsze taka ułożona, zawsze taka promienna i uśmiechnięta, zawsze taka na czas, zawsze ma wszystko dopięte na ostatni guzik i zawsze kiedy ją pytasz jak, odpowiada "to tylko kwestia dobrej organizacji, ona ma czas na wszystko”.

Może i Katarzyna ma rację, ja natomiast czasu na wszystko nie mam. Musiałam długo nad tym pracować, by mieć go odrobinę więcej i nie była to kwestia samej dobrej organizacji, a składowa wielu różnych elementów. Zatem od czego zacząć kiedy wszystko jest ważne? Mała wskazówka – jeśli wszystko jest tak samo ważne, tzn. że nie wiesz co jest naprawdę ważne i być może nic nie jest aż tak ważne? W takim razie można wracać do facebooka.

Nie jestem Perfekcyjną Panią Domu i nie staram się nawet nią być, ale mam parę swoich metod, które pozwoliły mi uporządkować mój czas. A że czas (zaraz po zdrowiu) to dla mnie największa wartość jaką posiadam to staram się go szanować.

Po pierwsze – priorytety!
Każdy z nas ma rzeczy ważne i ważniejsze. Nie ma czegoś takiego jak wszystko tak samo ważne. Jeśli wszystko jest tak samo ważne, to usiądź, weź kartkę i spisz sobie te wszystkie ważne rzeczy. Następnie ustal kolejność ważności – bez tego nie ruszymy dalej. Mój przykład – jeśli na mojej liście priorytetów jest zdrowie moje i moich najbliższych to wiem, że organizacja żywienia, szykowania posiłków jest zawsze nad ‘czymś’ np. nad oglądaniem Tv. Dlatego zamiast rozpoczynać dzień od uruchomienia TV, zaczynam od szykowania posiłków. Przydatne w ustalaniu priorytetów są również nasze cele (niektórzy nazywają to marzeniami) oraz kalendarz. Przykładowo – jeśli moim celem/marzeniem jest podróż za wielkie wody, to wszystko planuję tak (zarówno zawodowo jak i prywatnie) by to zrealizować. Czyli w danym terminie pracuję więcej, by potem mieć czas na tę podróż. W danym okresie zamiast kupować 17-ty lakier do paznokci czy 13-ty krem antycellulitowy odkładam wszystkie możliwe pieniądze by później móc z nich korzystać w trakcie podróży. Bez określenia listy priorytetów, zapewne kupiłabym ten 13-ty krem a następni się nim smarowała oglądając Tv :) Zatem kartka, długopis i spisujemy swoje priorytety. Określ na czym/ na kim Ci zależy najbardziej, co chciałabyś mieć/ posiadać/ zobaczyć i zaplanuj małe kroki, które Cię do tego zbliżą. Dla mnie to punkt wyjściowy na każdym polu życia. Od tego zaczynasz realizację spraw/ rzeczy do wykonania każdego dnia a wszystko inne czeka. W efekcie skupiasz się na tym co jest dla Ciebie ważne, a nie na rzeczach, które są niby ważne.

Po drugie – delegowanie obowiązków
My Kobiety lubimy brać na siebie za dużo, często zaniedbując najbliższe otoczenie czyli rodzinę. Ten typ nazywa się Zosia Samosia – to dokładnie ja. Sama najlepiej zrobisz śniadanie, sama najlepiej zmywasz, gotujesz, pierzesz, wyrzucasz śmieci, robisz zakupy. Wszystko Ty sama. Taki modny typ kobiety ‘samowystarczalnej i silnej’. Tylko z czasem sił coraz mniej, uśmiechu coraz mniej, coraz więcej zmęczenia, coraz więcej zrzędzenia i czepiactwa do najbliższego otoczenia bez powodu. W efekcie niby jesteśmy takie najlepsze, dzielne, a jednak nieszczęśliwe. Ten etap szukania swojego czasu nazywa się delegowaniem obowiązków lub odpuszczeniem. Obowiązuje zarówno w pracy jak i w domu. Początkowo jest to bardzo trudny etap, bo wydaje Ci się, że jesteś we wszystkim najlepsza. Jesteś zmęczona? Poproś by mąż/partner dziś po kolacji posprzątał. Może i ustawi naczynia inaczej, ale Ty zyskasz chwilę by odpocząć. To jest właśnie partnerstwo - pomagamy sobie. Osobiście nie lubię podziału – kobieta niczym robot idzie do pracy a następnie obsługuje dom a partner co? Idzie do pracy a następnie leży i pachnie? Obowiązki w domu to niczym praca na 2 etat a Ty nie dasz rady zrobić wszystkiego sama. Pozwól sobie pomagać i nie bój się prosić o pomoc.

Po trzecie – fejsbunio
To jest koń trojański w tym zestawieniu. Prawdziwy diament jeśli chodzi o złodziejstwo czasu. Niby zaglądasz na chwilę, niby tylko przeskrolujesz tablicę… i mija godzina. Naczynia w zlewie jak były tak są, pranie dalej czeka a Ty? Jesteś bogatsza o informację o najnowszym zakupie butów koleżanki, kolejnych bajecznych wczasach kolegi. Ani trochę nie przybliża Cię do własnych marzeń. Moja metoda? Wyznaczam czas na Fb i zaglądam na portale społecznościowe, które rzeczywiście coś mi przynoszą. Szkoda mi czasu na przeglądanie tablicy i oglądanie wszystkich pierdołowatych przemyśleń/ zakupów „znajomych”. Znajomych, których często masz tylko w znajomych i nawet nie wiesz skąd ich znasz. Wiem, że mamy teraz trudne czasy i rozpoczęcie dnia od Fb jest normą, ale ja w tej kwestii pozostaję dinozaurem i zaglądam tam dopiero wtedy, gdy wykonam wszystko co mam zaplanowane na dany dzień – czyli wykonam zadania priorytetowe. Polecam tę metodę najmocniej.

Po czwarte – magiczne sprzęty
Wracam do tematu domu, bo jednak sam się nie posprząta, a spędzamy w nim całkiem sporo czasu. Kiedy potrafisz już delegować część obowiązków to pomyśl o tych pozostałych obowiązkach, na które Ci szkoda czasu najbardziej. Czasem pomocne jest po prostu znalezienie takich rozwiązań jak zakup pomocnych sprzętów do domu. Teraz obrazowo.
W moim przypadku jest to prasowanie!
Na samą myśl prasowania mam gorączkę, ciężki stan chorobowy i czuję wielką niemoc. Każde kolejne pranie ląduje na krześle i czeka na wiosnę :-/ Tym sposobem po 4 praniach nie mam w czym chodzić a następnie wielce nieszczęśliwa spędzam 4 godziny przy desce do prasowania! Koszmar. Od razu cały dzień jest zły. Jeśli partner również za tym nie przepada (lub po prostu jesteś sama) to szukamy czegoś co nam ten etap marnowania czasu umili lub zaoszczędzi. Często wiąże się to z nowym wydatkiem, ale jeśli przez kolejne 2-3 lub 4 lata i więcej pozwoli Ci częściej się uśmiechać, to warto zaoszczędzić na takie chwile. Moim magicznym sprzętem, który mi w tym pomaga jest pralka Amica (model DAW 8143 DSiBTO). Ktoś kto wymyślił funkcje jakie posiada ta pralka z całą pewnością uszczęśliwi wiele kobiet :) Mowa o funkcji Steam Touch, dzięki której 90 % rzeczy nie musze prasować! Dostać tyle szczęścia – bezcenne. Trudne prasowanie i temat prania był na mojej liście priorytetów - szukałam rozwiązania i znalazłam.

Po piąte – odpocznij
Możesz mieć najlepszy plan na wszystko, możesz doskonale delegować obowiązki, możesz być doskonale zorganizowana ale i tak w pewnym momencie musisz powiedzieć sobie „stop”. To jest nic innego jak higiena życia. Organizm potrzebuje odpoczynku, odpowiedniej ilości snu oraz relaksu. Moim sposobem jest jeden wyznaczony dzień w tygodniu, kiedy nic nie muszę, nigdzie się nie spieszę, nie odbieram maili i wiadomości. Mam w tym dniu swój „zaoszczędzony” wcześniej czas, robię tylko to co lubię. Czytam książki, spaceruję i spędzam czas z najbliższymi. Odpoczywam tak jak lubię, a tym samym zbieram siły i energię na kolejne dni. Przemęczony organizm, który jest stale w biegu zaczyna pracować na mniejszych obrotach – spada nasza produktywność, kreatywność i chęci. Koło zaczyna się zamykać – nie mam sił, pracuje/ robię wszystko wolniej a obowiązków się nawarstwia… Dlatego ten jeden wolny dzień jest u mnie na wagę złota.

Nie mam tu złotych rad, ani magicznych rozwiązań. Wszystko jest kwestią wyznaczenia sobie pewnych zasad, a następnie ich przestrzegania. Zarządzanie swoim czasem to nie tylko kwestia dobrej organizacji, ale przede wszystkim odpuszczania tego co mało ważne… tylko najpierw musisz wiedzieć co jest dla Ciebie ważne.

1aaa

Napisz komentarz (8 Komentarzy)

Z racji tego, że staram się pomóc spełnić marzenie pewnym wyjątkowym Kobietom, może i Wy zechcecie je wesprzeć swoim głosem.

asics7
Jakiś czas temu pisałam już posty o trwającym konkursie #LadyAsics. Obecnie trwa 2 etap konkursu, mamy 4 finalistki a tylko jedna zostanie naszą #LadyAsics. Sylwetki Kobiet możecie poznać na stronie Lady Asics. Tam również oddajemy swój głos na wybraną uczestniczkę. To takie proste a któraś z dziewczyn zrealizuje swoje marzenie :) Zapraszam do głosowania! 

asics1
asics2
asics3
asics4
Organizatorem konkursu jest firma Asics oraz sklep FitnessTrening.pl <3 

Napisz komentarz (1 Komentarz)

Trzy, dwa, jeden... i witamy po krótkiej przerwie :P No dobrze, może przerwa była dłuższa niż krótka ale ma to swoje uzsadnienie. Tak sobie stałam i obserwowłam przez chwilę ten cały "fit-świat". Co tam ujrzałam? A to puste hasła motywacyjne "wstań i walcz", a to zmieniające się trendy dietetyczne (fajnie widzieć, że weglowodany nie są takie straszne a dieta tłuszczowa u wielu sie po prostu nie sprawdziła), a to ucząc się zupełnie nowych rzeczy, ale o tym innym razem. Postałam, odpoczęłam i mogę teraz do Was wracać :)

O czym zatem będzie ten rok? O życiu.
O wszystkim co mnie otacza a jednocześnie może się komuś przydać.

16117609 1524806167532983 321516223 n
Jak zawsze - codziennie jestem TUTAJ KLIK :)

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Piszę tego posta na szybko, po 4-ech zjedzonych pączkach od mojej Ani. Ania ogólnie robi najlepsze wypieki w mieście ale o tym innym razem :P

Dziś odcinek należy do Beatki. A, że my ostatnio w temacie nóg jak sarenka to podziwiajcie razem ze mną :)
Beata trenuje nie od dziś. Od dawna. Ma za sobą różne treningi - od karate, poprzez CF, siłkę, fitnessy i nie wiem co tam jeszcze było :P Tylko nie zawsze za samym treningiem idą efekty. Czego brakowało? Odpowiedź poniżej :)

Beata
J: Pierwsze pytanie, które zadam. Ile czasu Ci to zajęło?
B: Właśnie kończę 8. Tydzień diety.

J: Czy jest ciężko? Jesteś mocno (użyję tego słowa) nieszczęśliwa na tej diecie?
B: Od kiedy jestem na diecie poprawiła sie moja psychika, nie siedzę przed lustrem i nie użalam sie nad sobą, wiec jest mi taj naprawdę łatwo. Najwięcej wątpliwości miałam przed samym rozpoczęciem diety, ze jest to niemożliwe, by wytrzymać więcej jak dwa tygodnie.

J: Wiesz, ja właśnie zjadłam 4 pączusie a Ty twardo się trzymasz postanowień. Czy trudno było odmówić pączka? 
B: Chwila słabości to długie wyrzuty sumienia. A to tylko chwila, po to mam cheaty żeby wtedy jeść śmieci.

J: Będą pytania o dietę, więc wyprzedamy to. Czy to dieta CUD?
B: Jem 5 posiłków dziennie, z ograniczeniem tłuszczu, kaloryczność powyżej podstawowej przemiany materii. W moim przypadku to dieta wegetariańska, bo nie przepadam za mięsem. I nie podjadam!

J: Teraz padło słowo klucz. „I nie podjadam!”. Efekty mówią same za siebie, czyli warto nie podjadać :) Chyba najtrudniejsze pytanie. Co możemy powiedzieć osobom, które stale przegrywają z własnymi postanowieniami?
B: Trzeba przestać wierzyć we własna porażkę, bo najgorszy krok to ten niepodjęty.

J: Czy liczysz makro?
B: Mam ułożona dietę przez osobę trzecia, trzymam sie jej, wiec odpowiedz brzmi TAK.

J: A podaj nam jakiś przykładowy posiłek np. śniadanie?
B: Omlet z jabłka, jajek i płatków owsianych, smażony na suchej patelni lub minimalnej ilości oleju kokosowego.

J: Jak przetrwać weekend? Czy często masz cheat-meale?
B: Praktycznie co weekend gdzieś wychodzę, pije po prostu wodę, a kolacje jem przed wyjściem. Mam ustalone cheat day'e raz na 3 tygodnie.

J:  Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie posiłków?
B: Śniadanie 10minut + 30minut na pozostałe posiłki.

J: To teraz Chwila o treningu.  Co trenujesz i ile razy w tygodniu?
B: Aktualnie 4x w tygodniu, 2 razy z Tobą i dwa razy trampoliny, chociaż z okazji tłustego czwartku wróciłam na siłownie i raczej tam zostanę :)

J: Trenujesz nie od dziś, od dawna. Nie znoszę tego hasła, że sukces to 70 % diety, 30 % ćwiczeń ale tym razem się ono sprawdza. Czy się mylę? Pytanie za 100 pkt ... Co gwarantuje w Twoim przypadku sukces? Dieta czy trening? Czy jedno bez drugiego działa?
B: Wcześniej trenowałam nawet 6x w tygodniu, ale nie było efektów, dlatego powiedziałabym, ze przy redukcji to raczej 90% to dieta.

J: Co było tym punktem zapalnym do wprowadzenia zmian. Wstałaś sobie 1 stycznia i mówisz ... Nowy Rok, Nowa Ja. Tak po prostu?
B: Punktem zapalnym... raczej nie pozostawiam marzeń w głowie, wszystkie po kolei realizuje, a pierwszy styczeń to akurat po swietach i po sylwestrze. Ale data raczej przypadkowa, jednak wiedziałam, ze w miesiąc do wakacji sie nie wyrobie.

J: To chwilę porozmawiałyśmy. Za 8 tygodni rozumiem, że część druga :) Ostatnie słowo do dziewczyn, które nadal się zastanawiają jak zacząć.
B: Podsumuje cytatem zaczerpniętym z internetu: "żeby osiągnąć sukces najpierw musisz nauczyć sie ciężkiej pracy".

J: Ale Ty wiesz, że ja Ci kibicuję i strasznie mnie cieszy to co osiągnęłaś swoją ciężką pracą :) 


Moje podsumowanie.
Kiedy przychodzą do mnie na zajęcia nowe osoby to oczekują efektów CUD w 6 tygodni. A ja zawsze powtarzam - ile z siebie dasz, tyle do Ciebie wróci. Powtarzam też gorsze rzeczy ... że dieta i jeszcze raz dieta gwarantuje sukces. Czy ktoś to bierze do siebie?  Stawiam, że 50/ 50. Trenują, efekty raz większe, raz mniejsze aż w końcu rzucają cały ten wysiłek w cholerę bo jest tak ciężko.  I co ja na to? Nie da się jeść  bezkarnie pączków :P

pczek 1

Ps. Zjadłam 4 pączki - były mega smaczne. Zjadłam je pierwszy raz od paru lat i nie żaluję ani gryza. A kolejne zjem za rok?? :P

Ps2. Pytania do Beaty - pod postem :)

Napisz komentarz (6 Komentarzy)

Marchewki są takie urocze ... prawie tak urocze jak moje #oreo :P czyli nic innego jak jeść marchewkę i nie zwariować?

oreo

Lubię ciasteczka, lody a najbardziej to wszystko co ma w nazwie #oreo. Nie przeszkadza mi zupełnie ich skład - po prostu go nie czytam :P :P
Przecież jesteś taka #fit i jesz #oreo? To nie wypada !! Hmmm, poza tym, że jestem #fit mniej lub bardziej jestem też normalną kobietą, która miewa lepsze i gorsze chwile, mniejsze lub większe słabości. Jestem jak każda z Was i cały czas staram się być lepsza, ale nie od kogoś - po prostu od siebie. To, że nie jem czegoś wynika z moich wyborów, które każda z nas dokonuje codziennie. Znam na tyle swój organizm, że wiem co mi służy a czego powinnam unikać. A jeśli zjem ciasteczko czy to od razu oznacza porażkę i wszystko feee i jaką to wielką moją słabość ?! Nie. Oznacza tyle, że na dany moment było mi to potrzebne. Nie mylić tego podejścia z zasadą "jem codziennie bo mam taka potrzebę :P". Uwierz mi, że codziennie takiej potrzeby nie masz. Po prostu musisz oczyścić organizm z tego cukrowego gówna a zobaczysz, że tego nie potrzebujesz tak często jak Ci się to obecnie wydaje. A jeśli dalej będziesz potrzebowała to znaczy, że powinnaś przyjrzeć się temu co jesz jako posiłki główne bo gdzieś są jakieś niedobory w podstawowych składnikach odżywczych.

oreo1

Jak rzucić ciasteczko?
Nie są to porady naukowe bo nauka nauką a życie jest życiem :P
Moją nauką jest moje doświadczenie.
1. Do tanga trzeba dwojga - zawsze ogłaszam "dietę" (cóż za parchate słowo) dla moich dziewczyn - przecież sama nie będę jadła tych marchewek :)
2. Woda mineralna - im mniej piję tym jem więcej ciastków ... poważnie u mnie tak to działa. Zwiększ ilość wody, którą pijesz dziennie.
3. Motywacja - musisz znaleźć ten element, który chcesz bardziej niż te #ciastki. Chcesz mieć na lato fajny tyłek, płaski brzuch itd. Skup się na tym celu i pamiętaj, że dieta ciasteczkowa powoduje zmniejszanie naszych ubrań i dziwne "fale" na udach i pośladkach. Takie fałdki nie zawsze są ładne - bądź ze sobą szczera :)
4. Strój kąpielowy - idź koniecznie do sklepu z chamskim oświetleniem i przymierz strój kąpielowy. To działa - oświetlenie w przymierzalniach robi dobrą robotę :P Tylko wybieraj te przymierzalnie, w których światło nie jest przyciemniane :P
5. Zdrowe przekąski - wszystkie fit przepisy i rózne kombinacje. Tutaj niestety również możesz płynąć z ilością jak ja :P a kaloryczność fit przepisów nie zawsze jest mała - miej to na uwadze :)
6. Po co się robi zdjęcie brzucha? - no właśnie po to .. żebyś za miesiąc mogła zobaczyć, że zrobiłaś kawał dobrej roboty !
7. A jak zobaczysz efekty, będziesz wiedziała, że nie warto jeść tych ciasteczek (mimo mojej ogromnej miłości do nich - to piszę) za często :)

Powodzenia !

#dieta #poporostubosko

oreo2

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

uczymyfit logo

szpilki na siłowni | cookies

Our website is protected by DMC Firewall!

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności